Dawno mnie tu nie było... Przepraszam wszystkich, ale tak jakoś wyszło no :c
Za moją nieobecność macie tu scenariusz z BamBam'em, który napisałam dla mojej przyjaciółki :3
Miłego czytania! <3
~~~~
Jak dobrze, że w końcu weekend. Znowu będziesz mogła pójść w to magiczne miejsce, zatracić się w swoim żywiole. Niewiele osób wiedziało jak Ty i Twoja przyjaciółka spędzacie wolny czas. Zawsze chodziłyście wszystkim uradowane, wśród tłumu ponurych ludzi z Waszej szkoły i okolicy. To była tak Wasza mała, wspólna tajemnica, którą dzieliłyście się jedynie z zaufanymi osobami.
Właśnie stałaś przed szafą i zastanawiałaś się w co ubrać się tym razem. Może i nie miałaś tak dużego wyboru jak większość dziewczyn w Twoim wieku, ale chciałaś wyglądać dobrze. Zwłaszcza, że idziesz tam. Na samą myśl, na Twojej twarzy pojawił się uśmiech. W końcu wyciągnęłaś ciemne spodnie i jasną, jeansową koszulę. Ładnie i wygodnie. Szkoda tylko, że nie mogłaś ubrać swoich zakolanówek i spódniczki, ale przy tym co będziesz robić, raczej taki zestaw nie byłby zbyt praktyczny. Jeszcze wynikłyby jakieś dziwne sytuacje i... Nie, nie chciałaś nawet o tym myśleć. Skierowałaś się do łazienki, umyłaś włosy, ubrałaś się i zrobiłaś lekki makijaż. Wróciłaś do swojego pokoju, chwyciłaś plecak i spakowałaś najpotrzebniejsze rzeczy oraz ubrania na przebrania. Zawsze mogły się przydać. Z uśmiechem wyszłaś z domu, zamknęłaś drzwi i powoli schodziłaś po schodach. SooJoon, Twoja przyjaciółka, już czekała przed Twoją klatką.
- No w końcu. Dłużej się nie dało? - spojrzała na Ciebie i uśmiechnęła się.
- Jak chcesz, to mogę wrócić na górę. - powiedziałaś i machnęłaś ręką w stronę klatki.
- Nie, nie, nie! Jak już tu jesteś, to zostań. - zaśmiałyście się i ruszyłyście w bardzo dobrze Wam znanym kierunku. Jak zwykle po drodze się wygłupiałyście, śmiałyście i po prostu rozmawiałyście o wszystkim.
- Wiesz, ja muszę coś jeszcze zrobić, więc idź beze mnie, ja zaraz przyjdę. - spojrzałaś na nią i już wiedziałaś, że coś kręci. Unikała Twojego wzroku, ale postanowiłaś się nie dopytywać. W końcu i tak sama Ci powie. Wzruszyłaś ramionami i tylko z lekkim uśmiechem pokiwałaś głową.
- Leć, przecież nie zgubię się po drodze. - zaśmiałyście się, a za chwilę po Twojej przyjaciółce nie było śladu.
Chciałaś znaleźć się tam jak najszybciej, więc przyśpieszyłaś kroku. Weszłaś do z pozoru normalnego budynku i zeszłaś schodami na dół. Tak, do piwnicy. Tam zaczynało się wszystko. Słyszałaś już ciche dźwięki muzyki. Uśmiechnęłaś się i otworzyłaś drzwi. Muzyka uderzyła w Ciebie. Weszłaś do pomieszczenia i podeszłaś do pierwszych drzwi, ale niestety nie zdążyłaś ich otworzyć, bo ktoś położył Ci rękę na ramieniu. Od razu odwróciłaś i zobaczyłaś swojego przyjaciela Bambam'a. Spojrzałaś na niego zdziwiona.
- Nie dasz mi się nawet przebrać? - zaśmiałaś się.
- A nie lepiej się najpierw ze mną przywitać? - odpowiedział Ci pytaniem na pytanie i uśmiechnął się słodko. Uściskałaś go na przywitanie cały czas cicho się śmiejąc.
- To teraz idę się przebrać. - uśmiechnęliście się do siebie. Wchodząc do szatni widziałaś go, jak podchodzi do kogoś i pyta o coś, a potem zaczepia inną osobę i robi dokładnie to samo.
Wyszłaś przebrana, a do Ciebie znowu podszedł Twój przyjaciel ze zrezygnowaną miną.
- _____, może Ty wiesz, gdzie jest Mark? - widziałaś, że się martwił, w końcu byli najlepszymi przyjaciółmi.
- Szczerze, to ja bym chciała wiedzieć, gdzie jest SooJoon. - spojrzeliście na siebie i westchnęliście. No tak, można się było tego spodziewać.
- Rozmawiacie o nas? - zagubiona dwójka wyrosła przed Wami jak spod ziemi. Wyglądało to co najmniej dziwnie, jak tak stali koło siebie. Niestety te 20 cm różnicy we wzroście robi swoje.
- Nie co Ty, rozmawialiśmy sobie o pogodzie. - miało to zabrzmieć dramatycznie, a zabrzmiało tak, że wszyscy zaczęliście się śmiać.
BamBam zaraz porwał Mark'a w stronę czekających już pozostałych chłopaków z grupy, a Ty z dziewczyną rozglądałyście się za pozostałymi dwoma dziewczynami z Waszej grupy.
- Widzę JaeRi. - SooJoon wskazała ręką w stronę stolików. Można było się spodziewać, że znowu będzie flirtowała z jakimś chłopakiem.
JaeRi jest tylko rok od Was starsza i jest w połowie Koreanką, a w połowie Francuzką. Nietypowe połączenie, ale można przyznać, że bardzo dobrze wyszło.
- No dobra, ale gdzie jest WooJi? - odezwałaś się. Dziewczyna stojąca koło Ciebie wzruszyła tylko ramionami.
Widziałyście jak podchodzą do Was chłopcy.
- Coś nie tak? - spytał JaeBum.
- Hm, tak jakby nie potrafimy znaleźć WooJi. - pokręciłaś głową zrezygnowana. - Co się ostatnio dzieje z tą dziewczyną.
- Pewnie znowu wracała się kilkadziesiąt razy do domu, bo czegoś zapomniała. - zaśmialiście się wszyscy.
- Już jestem! - jak na komendę w jednym momencie obróciliście głowy w stronę drzwi. - Przepraszam, znowu kilka razy wracałam się do domu i... - przerwaliście jej zbiorowym wybuchem śmiechu.
- A nie mówiłam? - szepnęła SooJoon tak, żebyście tylko Wy to usłyszały.
- Dobra nie tłumacz się już, przecież i tak zdążyłaś. - uśmiechnęła się do niej przyjaźnie.
W tej chwili usłyszeliście znajomą muzykę. Spojrzeliście się wszyscy na siebie.
- No to teraz zacznie się najlepsze. - powiedział Jackson ze swoim chytrym wyrazem twarzy. Już wiedziałaś, że przygotowali coś zupełnie nowego. Coś, czego nawet Wy, jako ich przyjaciółki, jeszcze nie miałyście okazji ujrzeć.
Ludzie zaczęli odsuwać się, robiąc sporo miejsca na samym środku pomieszczenia. Nie trzeba było ich znać, żeby domyślić się, jak bardzo byli tu znani. Każda dziewczyna wzdychała, gdy widziała któregoś z nich. Każda miała swojego ulubieńca i pewnie dałaby dużo, żeby chociaż móc z nim porozmawiać. Dlatego cieszyłaś się, że nie miałaś takich problemów. Nie musiałaś marzyć, żeby z nimi porozmawiać, bo mogłaś zrobić to w każdej chwili.
W ostatniej chwili każdy z nich odwrócił się do Was i posyłał uśmiech. Czułaś na sobie zazdrosne spojrzenia innych dziewczyn. Już się do nich przyzwyczaiłaś.
- Ciekawe co znowu wykombinowali. - jakby znikąd pojawiła się obok Was JaeRi, a Wy jedynie wzruszyłyście ramionami. - Chyba zaraz się przekonamy.
Zgasły światła. Nowa muzyka. Co to? Pierwszy raz to słyszałaś, ale trzeba powiedzieć, że nawet już sam wstęp jest chwytliwy. Ponowne zapalenie świateł oświetliło chłopaków, którzy jak gdyby nigdy nic robili swoje. Czyli? Tańczyli i śpiewali, no bo co innego mogli robić. Stałaś wbita w podłogę, jakbyś była tam wmurowana. Nie mogłaś oderwać od nich oczu. Od niego. Musiałaś przyznać, że BamBam od dawna Ci się podobał, chociaż często się tego wypierałaś. Wiedziałaś, że i tak może nic z tego nie wyjść. W końcu on jest jedynie Twoim przyjacielem, prawda? Ale i tak nie potrafiłaś oderwać wzroku od jego płynnych ruchów w tańcu i jego słodkiej twarzyczki. Czułaś się, jakby czas się zatrzymał, a Ty została sama przyglądając się jedynie jemu. Nawet nie zauważyłaś kiedy ich występ się skończył. Stałaś cały czas w tym samym miejscu, w tej samej pozycji, patrząc cały czas w punkt, w którym jeszcze przed chwilą stał chłopak, o którym cały czas myślałaś. W pewnej chwili poczułaś jedynie jak ktoś dźgnął Cię lekko w żebra. Odskoczyłaś, wpadając na ścianę, która była od razu za Tobą. Skrzywiłaś się lekko.
- _____, nic Ci nie jest? - usłyszałaś głos Tajwańczyka. Pokiwałaś lekko głową na nie, chociaż i tak dalej odczuwałaś lekki ból w plecach.
- Przepraszam, to moja wina, mogłem Cię tak nie straszyć. - westchnął smutno, a po chwili złapał Cię za rękę. - Chodź, w zamian kupię Ci BubbleTea. - uśmiechnął się, a Twoje serce momentalnie przyśpieszyło.
- Nie musisz, przecież nic się nie stało. Nie wydawaj na mnie pieniędzy.
- A może ja po prostu tego chcę? - spojrzał Ci w oczy z uśmiechem. - No chodź i się nie kłóć.
Zaśmiałaś się i poszłaś z nim. Co innego mogłaś zrobić w takiej sytuacji. Nie potrafiłaś mu odmówić. Wyszliście na dwór, gdzie ciepły, wiosenny wiatr owiewał Wasze sylwetki.
- Poczekaj, zaraz wrócę, tylko skoczę powiedzieć SooJoon, że idę z Tobą. - już odwracałaś się, żeby pójść z powrotem, kiedy zatrzymał Cię jego głos.
- Mark się nią dobrze zajmie, nie martw się. - zaśmiał się, a Ty jedynie lekko się uśmiechnęłaś.
Często musiałaś wysłuchiwać paplaniny swojej przyjaciółki na temat tego, jak bardzo podoba jej się najstarszy z grupy, jak bardzo jest idealny. Po etapie fangirlingu, przychodził etap załamania nerwowego, z którego wynikało, że niszczy jej życie samym istnieniem. Zaśmiałaś się do swoich myśli. Cieszyłaś się, że jest z nim tak blisko. W całkowitym milczeniu dotarliście na miejsce. Usiadłaś przy wolnym stoliku i czekałaś na chłopaka, który poszedł zamówić Wasz ulubiony napój. Nie musiałaś nawet mówić mu, jaki chcesz. Wiedział to doskonale. Po chwili postawił przed Tobą Twój napój i usiadł przed Tobą.
- No to jak podobała Ci się nasza nowa piosenka? - spytał w końcu odrywając usta od rurki.
- Było... WOW. - tylko tyle byłaś w stanie powiedzieć na temat tego.
- To wszystko? - zaśmiał się. - A ja? Podobałem Ci się? - spojrzał na Ciebie wyczekująco.
- C-co? - chyba zrozumiał o co Ci chodzi, bo odsunął się lekko od Ciebie.
- No czy... Podobał Ci się mój rap i nasz taniec? - w jego głosie było słychać nieśmiałość.
- Było... WOW. - tylko tyle byłaś w stanie powiedzieć na temat tego.
- To wszystko? - zaśmiał się. - A ja? Podobałem Ci się? - spojrzał na Ciebie wyczekująco.
- C-co? - chyba zrozumiał o co Ci chodzi, bo odsunął się lekko od Ciebie.
- No czy... Podobał Ci się mój rap i nasz taniec? - w jego głosie było słychać nieśmiałość.
- Oczywiście. Byliście tacy słodziutcy, a Ty najbardziej. - uśmiechnęłaś się lekko, ale gdy na niego spojrzałaś, on nie miał wesołej miny. - Coś się stało? Powiedziałam coś nie tak? - spytałaś przestraszona.
- Nie, nie... Tylko czemu ja zawsze muszę być dla Ciebie słodki? Czemu chociaż raz nie możesz powiedzieć, że jestem męski, albo seksowny? - wyrzucił to z siebie na jednym oddechu, a następnie spojrzał na Ciebie z przerażaniem.
- Nie, nie... Tylko czemu ja zawsze muszę być dla Ciebie słodki? Czemu chociaż raz nie możesz powiedzieć, że jestem męski, albo seksowny? - wyrzucił to z siebie na jednym oddechu, a następnie spojrzał na Ciebie z przerażaniem.
Patrzałaś na niego zdziwiona. Czy on właśnie powiedział, że chciałby być dla Ciebie seksowny i męski? Czy Ty się przypadkiem nie przesłyszałaś? A może po prostu to Ci się śni?
- Udajmy, że nic takiego nie powiedziałem, ok? - zaśmiał się zmieszany. - Może już wracajmy?
Skinęłaś jedynie głową zmieszana i wstałaś.
- Udajmy, że nic takiego nie powiedziałem, ok? - zaśmiał się zmieszany. - Może już wracajmy?
Skinęłaś jedynie głową zmieszana i wstałaś.
~*~
- Że co powiedział?! - krzyknęła zdziwiona Joonie, kiedy opowiadałaś jej to, co działo się po tym, jak wyszliście z Waszego azylu.
- To co słyszałaś. Dalej nie wiem o co mu chodziło. - westchnęłaś zawiedziona.
- Że co powiedział?! - krzyknęła zdziwiona Joonie, kiedy opowiadałaś jej to, co działo się po tym, jak wyszliście z Waszego azylu.
- To co słyszałaś. Dalej nie wiem o co mu chodziło. - westchnęłaś zawiedziona.
- Udajesz głupią, czy nie myślisz? - zdegustowanie na twarzy Twojej przyjaciółki przekraczało wszelkie granice. - To przecież widać, że mu się podobasz.
- Nie, nie, raczej nie. A jeżeli jednak, to co? - spojrzałaś na nią, jakby była Twoją ostatnią deską ratunku.
- Jeżeli tak, a na pewno tak, to pewnie coś z tego wyjdzie. - widziałaś jej podekscytowanie. - Już ja Wam w tym pomogę. - uśmiechnęła się, a Ty już doskonale wiedziałaś, o co chodzi.
- O nie, Ty nam w niczym pomagać nie będziesz, bo przez to może być jeszcze gorzej. - spojrzałaś na nią tak, jak to miałaś w zwyczaju, kiedy coś dziwnego chodziło jej po głowie.
- No dzięki, naprawdę jesteś miła. - odwróciła się od Ciebie niby obrażona.
- No dzięki, naprawdę jesteś miła. - odwróciła się od Ciebie niby obrażona.
Wiedziałaś, że to jej obrażanie się, nie będzie trwało długo. Już po chwili normalnie rozmawiałyście i śmiałyście się.
- No to powiedz mi, co tam kombinujesz z Markiem? - uśmiechnęłaś się, nie patrząc na nią, bo akurat odpisywałaś koleżance, która pytała się któryś raz z kolei o jakiś sprawdzian. Zmartwiło Cię to, że nie odpowiada. Normalnie zaczęłaby swój monolog o jego idealności. Spojrzałaś na nią i zobaczyłaś coś, czego już od tak dawna w niej nie widziałaś. Siedziała po turecku na Twoim łóżku, głowę miała opuszczoną tak, że jej rude włosy zakrywały jej niemal całą twarz i bawiła się swoimi palcami. Robiła tak tylko, jeżeli była zdenerwowana, zestresowana lub smutna. Teraz wyglądało na tą trzecią opcję. Wstałaś ze swojego fotela i podeszłaś do niej.
- Mów mi, co się dzieje.
- Nic się nie dzieje. - jej głos jeszcze przed chwilą taki radosny przeszedł całkowitą metamorfozę.
- Proszę Cię, normalnie już na wejściu do mojego domu nie przestawałabyś o nim mówić, a teraz? Od wejścia ani słowa. Coś musi być nie tak. - westchnęłaś już dosyć podirytowana. Nienawidziłaś, kiedy tak robiła. Byłyście przyjaciółkami. Zawsze wiedziałaś, kiedy coś się dzieje.
- Chyba znalazł sobie dziewczynę. - spojrzała na Ciebie.
- Że co? - nie mogłaś uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałaś.
- Nie no, ja życzę im jak najlepiej i tak dalej, ale... - przerwał jej dźwięk sms'a.
- Mów mi, co się dzieje.
- Nic się nie dzieje. - jej głos jeszcze przed chwilą taki radosny przeszedł całkowitą metamorfozę.
- Proszę Cię, normalnie już na wejściu do mojego domu nie przestawałabyś o nim mówić, a teraz? Od wejścia ani słowa. Coś musi być nie tak. - westchnęłaś już dosyć podirytowana. Nienawidziłaś, kiedy tak robiła. Byłyście przyjaciółkami. Zawsze wiedziałaś, kiedy coś się dzieje.
- Chyba znalazł sobie dziewczynę. - spojrzała na Ciebie.
- Że co? - nie mogłaś uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałaś.
- Nie no, ja życzę im jak najlepiej i tak dalej, ale... - przerwał jej dźwięk sms'a.
Wyjęła telefon z kieszeni i zdziwiona spojrzała na wyświetlacz.
- To od Jackson'a. - powiedziała cicho.
Bardzo rzadko się z Wami kontaktował telefonicznie, więc musiało stać się coś ważnego. Pośpiesznie odczytała wiadomość i spojrzała na Ciebie.
- To od Jackson'a. - powiedziała cicho.
Bardzo rzadko się z Wami kontaktował telefonicznie, więc musiało stać się coś ważnego. Pośpiesznie odczytała wiadomość i spojrzała na Ciebie.
- Ubieraj się, idziemy do azylu. Chłopaki mają jakąś sprawę, która nie może czekać. - wstała i poszła do przedpokoju, po drodze zakładając kurtkę. Od razu udałaś się za nią.
~*~
- Jesteśmy! - wbiegłyście pośpiesznie zdyszane do małej salki.
- Gdzieś się pali? Ktoś umarł? - oczywiście SooJoon musiała zadać jakieś dziwne pytania. To takie w jej stylu.
- Na szczęście nie. - zaśmiał się JB. - Po prostu mamy do Was malutką prośbę.
- Yhym, coś mi tutaj już nie gra. - zmrużyłaś oczy i spojrzałaś na każdego z chłopaków. - O co chodzi?
- Yhym, coś mi tutaj już nie gra. - zmrużyłaś oczy i spojrzałaś na każdego z chłopaków. - O co chodzi?
- Chcielibyśmy, żebyście nam pomogły. - powiedział ostrożnie Jr.
- Konkrety, potrzebujemy konkretów. - usłyszałaś głos JaeRi.
- Konkrety, potrzebujemy konkretów. - usłyszałaś głos JaeRi.
- Czy zechciałybyście zostać naszymi tancerkami? Mamy zamiar zrobić układ, w którym 4 z nas tańczyłoby z Wami. - spojrzałyście na nich zdziwione, ale po chwili bez namysłu zgodziłyście się wszystkie.
- No więc będą tańczyli Jackson, BamBam, Mark i Yugyeom. - powiedział ich lider.
- No więc będą tańczyli Jackson, BamBam, Mark i Yugyeom. - powiedział ich lider.
Skinęłyście podekscytowane i zaczęłyście się wypytywać o szczegóły. W końcu zaczęła się rozmowa o tym, kto będzie z kim w parze. Od razu podeszłaś do swojego najlepszego przyjaciela z uśmiechem. Tylko jemu ufałaś na tyle, żeby móc z nim tańczyć. Spojrzałaś na Mark'a, który uśmiechał się do rudowłosej dziewczyny, podchodząc do niej powoli. Ona rzuciła mu smutne spojrzenie i czym prędzej podeszła do Jackson'a, pytając go o coś, na co ten jedynie zdziwiony pokiwał głową, po chwili wskazując ręką w stronę wysokiego rapera, który teraz stał kompletnie zbity z tropu w jednym miejscu, zaciskając pięści. W końcu odwrócił się na pięcie i podszedł do WooJi. Westchnęłaś. Tobie chciała pomagać, a sama nie potrafi pomóc sobie.
- Dobra, to jak to wszystko ma wyglądać? - spytałaś JaeBum'a.
- Będziecie oczywiście tańczyć ze sobą. W parach. - zastanowił się chwilę. - I mam nadzieję, że nie będzie Wam przeszkadzała bliskość drugiej osoby przy tym.
Nie powiesz, trochę się zdziwiłaś jego słowami. Reszta jego monologu uleciała Ci. Po prostu nie słuchałaś, nie potrafiłaś się już skupić. Z zamyślenia wyrwał Cię głos tuż przy Twoim uchu.
- Chodź ze mną. - wyszeptał do Twojego ucha, a przez Twoje ciało przeszły ciarki.
- Będziecie oczywiście tańczyć ze sobą. W parach. - zastanowił się chwilę. - I mam nadzieję, że nie będzie Wam przeszkadzała bliskość drugiej osoby przy tym.
Nie powiesz, trochę się zdziwiłaś jego słowami. Reszta jego monologu uleciała Ci. Po prostu nie słuchałaś, nie potrafiłaś się już skupić. Z zamyślenia wyrwał Cię głos tuż przy Twoim uchu.
- Chodź ze mną. - wyszeptał do Twojego ucha, a przez Twoje ciało przeszły ciarki.
Posłusznie ruszyłaś za chłopakiem schodami w górę. Weszliście do małego pomieszczenia. Znalazłaś po omacku włącznik światła i nacisnęłaś go. Była to nieduża sala z lustrami, gdzie mogliście spokojnie ćwiczyć.
- Od razu mówię, że to nie był mój pomysł. - zaczął się usprawiedliwiać.
- Nawet o tym nie pomyślałam, chociaż to w sumie takie w Twoim stylu. - zaśmiałaś się. - No ale jak już zacząłeś, to kogo to pomysł? - spojrzałaś na niego z lekkim uśmiechem, podpierając dłonie na biodrach.
- Mark'a. - spojrzałaś na niego zdziwiona.
Mogłaś się tego spodziewać po wszystkich, tylko nie po nim. Jakoś Ci to do niego nie pasowało.
- Ale miał w tym swoje powody. - BamBam powiedział to cicho, mając nadzieję, że tego nie usłyszysz.
- Jakie powody? - od razu się zainteresowałaś.
- Co? Powody? Ktoś mówił o jakiś powodach? Nieee... Dobra, może zacznijmy ćwiczyć. - popchnął Cię delikatnie na środek sali i odwrócił przodem do luster, sam stając za Tobą. Był tylko trochę wyższy, więc widziałaś jedynie jego oczy. Jednak to zdecydowanie Ci wystarczało. Położył delikatnie dłonie na Twoich barkach i pochylił się do Twojego ucha.
- Mam nadzieję, że nie będziesz się wstydzić. - szepnął takim głosem, jakiego jeszcze u niego nie słyszałaś.
Widziałaś w lustrze, że zaczęłaś się rumienić, a on patrzył dokładnie w Twoje oczy. Twoje ciało zadrżało lekko, kiedy przesunął delikatnie dłonie po całej długości Twoich rąk. Pokręciłaś głową na nie, przypominając sobie, że w ogóle coś do Ciebie mówił. Uśmiechnął się delikatnie, odsunął i podszedł do laptopa, z którego już po moment później poleciała wolna, przyjemna dla ucha muzyka. Zamknęłaś oczy i próbowałaś się wczuć w piosenkę. Nagle poczułaś jak chłodna dłoń chłopaka łapie Twoją, a jego druga dłoń zakłada za ucho włosy, które opadły Ci na twarz. Powoli otworzyłaś oczy i spojrzałaś na jego twarz. Wciąż uśmiechał się delikatnie, a Ty jedynie podziwiałaś z lekko uchylonymi ustami jego idealną, chociaż wciąż trochę dziecięcą twarz.
- Wiesz, że będziemy musieli być bardzo blisko siebie. - mówił cicho, ale tak, żebyś mogła go słyszeć.
- T-tak, w-wiem... - skarciłaś się w myślach za to zająknięcie i odwróciłaś głowę w bok. Położył dłoń na Twoim policzku i nawet nie wiesz kiedy znów patrzałaś na niego.
- Patrz mi w oczy, będzie nam łatwiej wczuć się w atmosferę i stać się jednością w tańcu.
Nie potrafiłaś mu nic na to odpowiedzieć. Twoje ciało momentalnie zesztywniało, kiedy przejechał delikatnie dłonią przez Twoją talię, jakby bał się, że może coś Ci zrobić. Jakbyś miała się rozpaść, jeżeli tylko trochę mocniej Cię dotknie. Widać było po nim niepewność. Nie wiedział jak się zachować. Zaczął prowadzić Cię w tańcu. Kołysaliście się w rytm muzyki, która owijała Was swoimi nićmi. Czułaś, jak te włókna zacieśniają się, minimalizując przestrzeń Was dzielącą. Obejmował Cię, wywołując u Ciebie emocje, których jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłaś. Czułaś, że możesz zostać z nim to na długo nic nie mówiąc. Oparłaś czoło o zagłębienie jego szyi, słysząc, że muzyka powoli cichnie. Jego oddech owiał delikatnie Twój policzek i szyję. Odsunął się od Ciebie, na co mruknęłaś niezadowolona. Usłyszałaś jego melodyjny śmiech, co trochę Cię wyrwało z transu. Spojrzałaś w lustro i próbowałaś przypomnieć sobie, jakie ruchy wykonywaliście podczas tańca. Niestety nie udało Ci się to. Pamiętałaś jedynie jego dotyk na swoim ciele. W miejscach gdzie były jego ręce, czułaś przyjemne ciepło. Nawet nie zauważyłaś, że on cały czas Ci się przygląda. Objął Cię od tyłu i położył głowę na Twoim ramieniu.
- Coś nie tak? - spytał zaniepokojony.
- Nie, nie, po prostu...
- Po prostu co? - nie dał Ci nawet dokończyć.
- Nie, nic... - westchnęłaś, a on obrócił Cię do siebie przodem.
- Chyba powinienem coś Ci powiedzieć. - opuścił głowę, a Ty stałaś jedynie zaskoczona.
Westchnął, uniósł głowę i już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, gdy do Waszej sali wpadł Mark.
- Czy ktoś z Was wie, gdzie jest SooJoon? - widać, że był przejęty, ale też zdenerwowany.
- Pewnie ćwiczy w którejś sali z Jacksonem. To chyba logiczne, prawda? - odparł zdziwiony nagłym pojawieniem się przyjaciela BamBam.
Najstarszy z grupy przeczesał drżącą ręką swoje włosy i westchnął cicho. Całe zdenerwowanie uleciało, ustępując miejsca załamaniu. Widząc to, momentalnie oderwaliście się od siebie, podchodząc do chłopaka.
- Co się stało? - spytałaś łagodnym tonem.
Nie wiedziałaś jak z nim rozmawiać. Mimo, że byliście przyjaciółmi, to nie Ty znałaś go na wylot.
- Nie mogę jej znaleźć... - westchnął cicho.
- A czemu jej szukasz?
- Pewnie dlatego, że jest dla niego ważna. - do rozmowy wtrącił się Twój przyjaciel.
Spojrzałaś na niego zdziwiona i nagle wszystko zaczęło Ci się układać. Jakby puzzle w Twojej głowie nagle znalazły swoje miejsce. Skoro nie było jej tutaj, może być tylko w jednym miejscy.
- Biegnij do jej domu. Na pewno tam będzie. - powiedziałaś pewnym głosem i już słuchać było tylko szybkie kroki Mark'a, wychodzącego z sali.
~*~
- A jak nam się nie uda? Jeżeli coś znowu pójdzie mi nie tak? - oczywiście WooJi musiała panikować.
Wywróciłaś jedynie oczami i westchnęłaś.
- Jeżeli będziesz tak myśleć, to na pewno Ci nie wyjdzie. - spojrzałaś na nią.
- Ok, już się uspokajam. - odetchnęła głęboko i uśmiechnęła się lekko, już trochę mniej zestresowana.
Oparłaś się o ścianę i w myślach powtarzałaś po kolei kroki.
- I jak? Wszystkie gotowe? - usłyszałaś głos Jr.
- Nie ma SooJoon. - odezwała się JaeRi, swoim jak zwykle znudzonym głosem.
- Mark'a też, czyli wszystko jest w porządku. - zaśmiał się.
Uśmiechnęłaś się pod nosem. Chciałaś, żeby jej się ułożyło i wiedziałaś, że tak będzie. Raper szybko sobie nie odpuści.
- Szykuj się, bo zaraz będzie nasz czas.
Który raz z kolei wyszeptał Ci coś do ucha? To stanie się chyba jego nowym hobby. Uśmiechnęłaś się do niego jedynie.
- Mam nadzieję, że dobrze nam pójdzie. - zrobiłaś głęboki wdech.
- Nie martw się, z Tobą pójdzie nam lepiej niż mogłoby się wydawać. - przybliżył się do Ciebie i delikatnie pocałował Cię w czoło. Zrobiło Ci się tak miło, że cały stres z Ciebie wyparował. Pogłaskał Cię po policzku, uśmiechnął się jeszcze raz i odszedł. Patrzałaś za nim jeszcze chwilę, jak odchodzi.
- Nie wmówisz mi teraz, że między Wami nie iskrzy. - podskoczyłaś słysząc niespodziewanie głos swojej przyjaciółki. - Powinnaś z nim o tym porozmawiać, naprawdę.
Spojrzałaś na nią. Nie wyglądała na kompletnie załamaną, ani na przesadnie szczęśliwą. Wyglądała... normalnie.
- A Ty? Rozmawiałaś z Mark'iem? - zlustrowałaś ją od góry do dołu.
- Tak.
Już chciałaś pytać o szczegóły, jak przebiegła rozmowa i co z nim wynikło, kiedy ona po prostu zaczęła odchodzić.
- Chłopcy już nas wołają. Chodź, a nie stoisz jak kołek. - zaśmiała się, a Ty słysząc to wiedziałaś już, że wszystko jest w porządku. Ruszyłaś, wyrównując do niej krok. Ustawiłyście się za chłopakami. Zgasły światła. Muzyka stawała się coraz wyraźniejsza, a Ty zaczęłaś odpływać. Czułaś się w swoim żywiole. Poczułaś ręce na swojej talii. Oddałaś się prowadzeniu chłopaka. Przez cały czas patrzałaś mu w oczy. Wiedziałaś, że wszystkie oczy są zwrócone w Waszą stronę i to był Twój błąd. Nie powinnaś o tym pomyśleć. Pomyliłaś kroki i z przerażaniem spojrzałaś na chłopaka w poszukiwaniu pomocy. Pochylił się do Ciebie, owiewając Twoje ucho swoim oddechem.
- Po prostu tańcz. - szepnął, a Twoje serce zabiło szybciej, kiedy poczułaś jak subtelnie muska swoimi wargami Twoją szyję.
Nie wiedziałaś co się dzieje, ale to dało Ci energię na pozostałą minutę Waszego występu. Gdy skończyła się muzyka, wyłączono też światła, żebyście mogli ogarnąć się trochę po występie. Stałaś z opuszczoną głową, opierając dłonie na klatce piersiowej Tajwańczyka.
- Wiedziałam, że coś mi pójdzie nie tak. - wyszeptałaś cicho.
- Jak dla mnie byłaś najlepsza z nich wszystkich. - przybliżył się do Ciebie, podnosząc Twoją głowę, żebyś spojrzała mu w oczy. - Słuchaj, nie liczy się to, że się pomyliłaś, że złapał Cię stres. Ważne jest to, że potrafiłaś wrócić na właściwą drogę. I wiesz co? Dziękuję Ci.
- Dziękujesz mi? Za co? - spytałaś zdziwiona. - To ja powinnam Cię dziękować.
- Albo wiesz co? Powinienem Ci podziękować dopiero po tym.
- Po cz... - nie zdążyłaś dokończyć, bo poczułaś jego usta na swoich. Widziałaś przed oczami miliony kolorowych fajerwerków, a w głowie wszystkie uczucia tańczyły ze szczęścia. W końcu oderwał się od Ciebie, na co mruknęłaś przeciągle.
- Teraz powinienem podziękować Ci za to, że mnie nie odepchnęłaś. - uśmiechnął się, przejeżdżając kciukiem po Twojej dolnej wardze. - I wiesz co? - spojrzałaś na niego, dając mu znak, że jesteś ciekawa, o co mu chodzi.
Pochylił się, opierając swoje czoło o Twoje i patrząc Ci tak głęboko w oczy, że miałaś wrażenie, że potrafi przejrzeć Cię na wylot.
- Chciałbym, żebyś przetańczyła ze mną całe życie.
- Od razu mówię, że to nie był mój pomysł. - zaczął się usprawiedliwiać.
- Nawet o tym nie pomyślałam, chociaż to w sumie takie w Twoim stylu. - zaśmiałaś się. - No ale jak już zacząłeś, to kogo to pomysł? - spojrzałaś na niego z lekkim uśmiechem, podpierając dłonie na biodrach.
- Mark'a. - spojrzałaś na niego zdziwiona.
Mogłaś się tego spodziewać po wszystkich, tylko nie po nim. Jakoś Ci to do niego nie pasowało.
- Ale miał w tym swoje powody. - BamBam powiedział to cicho, mając nadzieję, że tego nie usłyszysz.
- Jakie powody? - od razu się zainteresowałaś.
- Co? Powody? Ktoś mówił o jakiś powodach? Nieee... Dobra, może zacznijmy ćwiczyć. - popchnął Cię delikatnie na środek sali i odwrócił przodem do luster, sam stając za Tobą. Był tylko trochę wyższy, więc widziałaś jedynie jego oczy. Jednak to zdecydowanie Ci wystarczało. Położył delikatnie dłonie na Twoich barkach i pochylił się do Twojego ucha.
- Mam nadzieję, że nie będziesz się wstydzić. - szepnął takim głosem, jakiego jeszcze u niego nie słyszałaś.
Widziałaś w lustrze, że zaczęłaś się rumienić, a on patrzył dokładnie w Twoje oczy. Twoje ciało zadrżało lekko, kiedy przesunął delikatnie dłonie po całej długości Twoich rąk. Pokręciłaś głową na nie, przypominając sobie, że w ogóle coś do Ciebie mówił. Uśmiechnął się delikatnie, odsunął i podszedł do laptopa, z którego już po moment później poleciała wolna, przyjemna dla ucha muzyka. Zamknęłaś oczy i próbowałaś się wczuć w piosenkę. Nagle poczułaś jak chłodna dłoń chłopaka łapie Twoją, a jego druga dłoń zakłada za ucho włosy, które opadły Ci na twarz. Powoli otworzyłaś oczy i spojrzałaś na jego twarz. Wciąż uśmiechał się delikatnie, a Ty jedynie podziwiałaś z lekko uchylonymi ustami jego idealną, chociaż wciąż trochę dziecięcą twarz.
- Wiesz, że będziemy musieli być bardzo blisko siebie. - mówił cicho, ale tak, żebyś mogła go słyszeć.
- T-tak, w-wiem... - skarciłaś się w myślach za to zająknięcie i odwróciłaś głowę w bok. Położył dłoń na Twoim policzku i nawet nie wiesz kiedy znów patrzałaś na niego.
- Patrz mi w oczy, będzie nam łatwiej wczuć się w atmosferę i stać się jednością w tańcu.
Nie potrafiłaś mu nic na to odpowiedzieć. Twoje ciało momentalnie zesztywniało, kiedy przejechał delikatnie dłonią przez Twoją talię, jakby bał się, że może coś Ci zrobić. Jakbyś miała się rozpaść, jeżeli tylko trochę mocniej Cię dotknie. Widać było po nim niepewność. Nie wiedział jak się zachować. Zaczął prowadzić Cię w tańcu. Kołysaliście się w rytm muzyki, która owijała Was swoimi nićmi. Czułaś, jak te włókna zacieśniają się, minimalizując przestrzeń Was dzielącą. Obejmował Cię, wywołując u Ciebie emocje, których jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłaś. Czułaś, że możesz zostać z nim to na długo nic nie mówiąc. Oparłaś czoło o zagłębienie jego szyi, słysząc, że muzyka powoli cichnie. Jego oddech owiał delikatnie Twój policzek i szyję. Odsunął się od Ciebie, na co mruknęłaś niezadowolona. Usłyszałaś jego melodyjny śmiech, co trochę Cię wyrwało z transu. Spojrzałaś w lustro i próbowałaś przypomnieć sobie, jakie ruchy wykonywaliście podczas tańca. Niestety nie udało Ci się to. Pamiętałaś jedynie jego dotyk na swoim ciele. W miejscach gdzie były jego ręce, czułaś przyjemne ciepło. Nawet nie zauważyłaś, że on cały czas Ci się przygląda. Objął Cię od tyłu i położył głowę na Twoim ramieniu.
- Coś nie tak? - spytał zaniepokojony.
- Nie, nie, po prostu...
- Po prostu co? - nie dał Ci nawet dokończyć.
- Nie, nic... - westchnęłaś, a on obrócił Cię do siebie przodem.
- Chyba powinienem coś Ci powiedzieć. - opuścił głowę, a Ty stałaś jedynie zaskoczona.
Westchnął, uniósł głowę i już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, gdy do Waszej sali wpadł Mark.
- Czy ktoś z Was wie, gdzie jest SooJoon? - widać, że był przejęty, ale też zdenerwowany.
- Pewnie ćwiczy w którejś sali z Jacksonem. To chyba logiczne, prawda? - odparł zdziwiony nagłym pojawieniem się przyjaciela BamBam.
Najstarszy z grupy przeczesał drżącą ręką swoje włosy i westchnął cicho. Całe zdenerwowanie uleciało, ustępując miejsca załamaniu. Widząc to, momentalnie oderwaliście się od siebie, podchodząc do chłopaka.
- Co się stało? - spytałaś łagodnym tonem.
Nie wiedziałaś jak z nim rozmawiać. Mimo, że byliście przyjaciółmi, to nie Ty znałaś go na wylot.
- Nie mogę jej znaleźć... - westchnął cicho.
- A czemu jej szukasz?
- Pewnie dlatego, że jest dla niego ważna. - do rozmowy wtrącił się Twój przyjaciel.
Spojrzałaś na niego zdziwiona i nagle wszystko zaczęło Ci się układać. Jakby puzzle w Twojej głowie nagle znalazły swoje miejsce. Skoro nie było jej tutaj, może być tylko w jednym miejscy.
- Biegnij do jej domu. Na pewno tam będzie. - powiedziałaś pewnym głosem i już słuchać było tylko szybkie kroki Mark'a, wychodzącego z sali.
~*~
- A jak nam się nie uda? Jeżeli coś znowu pójdzie mi nie tak? - oczywiście WooJi musiała panikować.
Wywróciłaś jedynie oczami i westchnęłaś.
- Jeżeli będziesz tak myśleć, to na pewno Ci nie wyjdzie. - spojrzałaś na nią.
- Ok, już się uspokajam. - odetchnęła głęboko i uśmiechnęła się lekko, już trochę mniej zestresowana.
Oparłaś się o ścianę i w myślach powtarzałaś po kolei kroki.
- I jak? Wszystkie gotowe? - usłyszałaś głos Jr.
- Nie ma SooJoon. - odezwała się JaeRi, swoim jak zwykle znudzonym głosem.
- Mark'a też, czyli wszystko jest w porządku. - zaśmiał się.
Uśmiechnęłaś się pod nosem. Chciałaś, żeby jej się ułożyło i wiedziałaś, że tak będzie. Raper szybko sobie nie odpuści.
- Szykuj się, bo zaraz będzie nasz czas.
Który raz z kolei wyszeptał Ci coś do ucha? To stanie się chyba jego nowym hobby. Uśmiechnęłaś się do niego jedynie.
- Mam nadzieję, że dobrze nam pójdzie. - zrobiłaś głęboki wdech.
- Nie martw się, z Tobą pójdzie nam lepiej niż mogłoby się wydawać. - przybliżył się do Ciebie i delikatnie pocałował Cię w czoło. Zrobiło Ci się tak miło, że cały stres z Ciebie wyparował. Pogłaskał Cię po policzku, uśmiechnął się jeszcze raz i odszedł. Patrzałaś za nim jeszcze chwilę, jak odchodzi.
- Nie wmówisz mi teraz, że między Wami nie iskrzy. - podskoczyłaś słysząc niespodziewanie głos swojej przyjaciółki. - Powinnaś z nim o tym porozmawiać, naprawdę.
Spojrzałaś na nią. Nie wyglądała na kompletnie załamaną, ani na przesadnie szczęśliwą. Wyglądała... normalnie.
- A Ty? Rozmawiałaś z Mark'iem? - zlustrowałaś ją od góry do dołu.
- Tak.
Już chciałaś pytać o szczegóły, jak przebiegła rozmowa i co z nim wynikło, kiedy ona po prostu zaczęła odchodzić.
- Chłopcy już nas wołają. Chodź, a nie stoisz jak kołek. - zaśmiała się, a Ty słysząc to wiedziałaś już, że wszystko jest w porządku. Ruszyłaś, wyrównując do niej krok. Ustawiłyście się za chłopakami. Zgasły światła. Muzyka stawała się coraz wyraźniejsza, a Ty zaczęłaś odpływać. Czułaś się w swoim żywiole. Poczułaś ręce na swojej talii. Oddałaś się prowadzeniu chłopaka. Przez cały czas patrzałaś mu w oczy. Wiedziałaś, że wszystkie oczy są zwrócone w Waszą stronę i to był Twój błąd. Nie powinnaś o tym pomyśleć. Pomyliłaś kroki i z przerażaniem spojrzałaś na chłopaka w poszukiwaniu pomocy. Pochylił się do Ciebie, owiewając Twoje ucho swoim oddechem.
- Po prostu tańcz. - szepnął, a Twoje serce zabiło szybciej, kiedy poczułaś jak subtelnie muska swoimi wargami Twoją szyję.
Nie wiedziałaś co się dzieje, ale to dało Ci energię na pozostałą minutę Waszego występu. Gdy skończyła się muzyka, wyłączono też światła, żebyście mogli ogarnąć się trochę po występie. Stałaś z opuszczoną głową, opierając dłonie na klatce piersiowej Tajwańczyka.
- Wiedziałam, że coś mi pójdzie nie tak. - wyszeptałaś cicho.
- Jak dla mnie byłaś najlepsza z nich wszystkich. - przybliżył się do Ciebie, podnosząc Twoją głowę, żebyś spojrzała mu w oczy. - Słuchaj, nie liczy się to, że się pomyliłaś, że złapał Cię stres. Ważne jest to, że potrafiłaś wrócić na właściwą drogę. I wiesz co? Dziękuję Ci.
- Dziękujesz mi? Za co? - spytałaś zdziwiona. - To ja powinnam Cię dziękować.
- Albo wiesz co? Powinienem Ci podziękować dopiero po tym.
- Po cz... - nie zdążyłaś dokończyć, bo poczułaś jego usta na swoich. Widziałaś przed oczami miliony kolorowych fajerwerków, a w głowie wszystkie uczucia tańczyły ze szczęścia. W końcu oderwał się od Ciebie, na co mruknęłaś przeciągle.
- Teraz powinienem podziękować Ci za to, że mnie nie odepchnęłaś. - uśmiechnął się, przejeżdżając kciukiem po Twojej dolnej wardze. - I wiesz co? - spojrzałaś na niego, dając mu znak, że jesteś ciekawa, o co mu chodzi.
Pochylił się, opierając swoje czoło o Twoje i patrząc Ci tak głęboko w oczy, że miałaś wrażenie, że potrafi przejrzeć Cię na wylot.
- Chciałbym, żebyś przetańczyła ze mną całe życie.
